Choroby

Nasze historie

Osoby z naszej społeczności opisują historię swojej choroby i przebiegu jej leczenia. Przeczytaj jak inni sobie radzą, wzajemnie się wspierają i walczą z przeciwnościami losu.

Dorinka1984
avatar

Urodzona z zespołem okołoporodowym - poród kleszczowy, bo byłam owinięta 3 razy w pępowinę wokół szyi. Pierwsze EEG miałam robione w wieku 11 lat, jak wylądowałam w szpitalu z ostrym odmiedniczkowym zapaleniem nerek. Wtedy wyszły już zmiany, ale nie zostały zdiagnozowane jako padaczka ... Od ponad pół roku w ostatnim czasie walczyłam z silnymi bólami głowy ... doszły utraty świadomości, takie zawieszania się. Potem miał miejsce incydent w pracy, w którym utrata świadomości trwała aż 12 h i skończyła się na pogotowiu, a dokładniej nocnej pomocy medycznej ... Niby miało być to przemęczenie ... Wyglądało to u mnie tak, że jaby ktoś patrzył na to z boku stwierdziłby, że nieźle sobie popłynęłam z alkoholem albo Bóg wie czym jeszcze ... moje reakcje były spowolnione, niby rozmawiałam normalnie z osobami, ale zupełnie tego pamiętam. Mam tylko przebłyski tych momentów, takie urywki ... potem zaczęło się to nasilać aż w końcu stwierdziłam, że trzba się jednak udać czym prędzej do lekarza ... Od razu skierowanie do neurologa, potem z napisem PILNE skierowania na EEG i rezonans magnetyczny, to drugie graniczyło z cudem ... zapisy na maj albo prywatnie ... czyli 8 miesięcy czekania ... jakaś niedorzeczność, ale cóż limity NFZ ... Tak więc dostałam skierowanie do szpitala na oddział neurologiczny ... We wrześniu leżałam w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie i tam została u mnie zdiagnozowana padaczka ... Dodatkowo wyszły niespecyficzne zmiany w badaniu rezonansem, które muszę powtórzyć za 3 miesiące ... W tej chwili biorę Tegretol i czuję się po nim tak sobie ... raz lepiej raz gorzej ... na razie ataków nie ma ... jest pozorny spokój ... Przebywam na l4 - mam przeciwwskazanie do pracy nocnej - na EEG wyszła większa częstotliwość ataku po bezsennej nocy ... Na co dzień jestem mamą i wychowuję dwie córki ...w tym jedną dodatkowo z cukrzycą typu I, więc z chorobami można powiedzieć jesteśmy za pan brat ... Uczę się z tym żyć i jakoś daję radę ... Mam duże wsparcie w przyjaciołach i swoim tacie a to chyba najważniejsze ... nie zostałam z tym sama :)

Pierwsza < 1 Ostatnia