Choroby

Artykuły

Moko-m


Moko-m Na parę kolejnych lat omamy mnie opuściły lecz został paniczny lęk przed rówieśnikami, szkołą i dużo bardziej rozbudowane urojenia. Gdzieś w wieku 10 lat stan psychiczny diametralnie się pogorszył. Odmówiłam chodzenia do szkoły, męczył mnie wieczny strach. Wtedy też zachorowałam na serce i dzięki temu przyznali mi indywidualny tok nauki.
Przez te pół roku w domu, psychicznie poczułam się o wiele lepiej i nadal unikałam psychologów z powodu niemiłych doświadczeń z dzieciństwa. Gdy wróciłam do szkoły, byłam prześladowana i nękana przez rówieśników, co zaowocowało depresją. Byłam zmuszona zmienić szkołę na ostatni rok gimnazjum, trafiłam do klasy integracyjnej i w miarę dobrze mi się funkcjonowało. Gdy poszłam do liceum, chyba zmiana szkoły doprowadziła do ogólnego załamania. Urojenia i omamy bardzo się nasiliły, miałam bardzo niedostosowany afekt. Mam również za sobą nieudaną próbę samobójczą. Po wielu konsultacjach psychologicznych trafiłam do psychiatry. Po jednej rozmowie ze mną lekarz na początek przepisał mi lek na depresję - Fevarin i Zomiren do brania doraźnie na lęki. Ten lek jednak jeszcze bardziej nakręcił u mnie psychozę. Na kolejnej wizycie lekarz zdiagnozował schizofrenię i zmienił mi lek na Ketipinor, który brałam przez chyba 2 miesiące. Potem zmieniono mi lek na Seroquel XR (to też kwetiapnia ale podobno miała działać lepiej) niestety nie mogłam go brać ze względu na silne skutki uboczne. Wróciłam do Ketipinoru i łykam 600mg na dobę. Po paru miesiącach omamy prawie wszystkie ustąpiły. Został strach przed odbieraniem telefonu i dzwonieniem. Boję się też patrzeć w lustro. Mam chociaż już trochę opanowane przede wszystkim urojenia ksobne i wielkościowe. Próbowałam na lęki brać doraźnie Hydroxyzyne, Relanium i Sympramol, lecz z marnym skutkiem bo nie odczuwałam żadnego działania przeciwlękowego. Od paru dni łykam Alprox przed stresowymi sytuacjami i działa całkiem dobrze. W szkole mam indywidualne nauczanie już drugi rok i nie wiem czy nie pociągnę tego aż do matury. Apatia i anhedonia dość bardzo mi dokuczają. Nie utrzymuję kontaktów towarzyskich i rzadko kiedy wychodzę z domu. Jest naprawdę ciężko, ale pomaga mi sobie z tym radzić terapeutka na terapii indywidualnej. Mam szczerą nadzieję, że poradzę sobie z chorobą, w przyszłości skończę studia, znajdę prace i będę szczęśliwa.
Niekiedy mam wrażenie, że przegrałam swoją walkę o życie, chociaż żyję.
Moko-m