Choroby

Artykuły

Ozdrowieniec


Ozdrowieniec Cechą natręctw jest to, że wobec nich człowiek odczuwa krytycyzm, walczy z nimi, stara się je jakoś odsunąć, zwykle bezskutecznie lub na krótki czas, po czym wracają one z jeszcze większą siłą. (..) Po dwóch latach pod koniec II klasy liceum do pierwotnych objawów pozornie nerwicowych przyłączyła się duża depresja, podczas której czułem bezsens swojego życia, życia innych ludzi i istnienia całego świata. Do tej depresji dołączyły po paru miesiącach urojenia prześladowcze i urojenia odsłonięcia (ugłośnienie myśli), polegające na tym, że czułem się jakby „przezroczysty” dla innych, którzy mogli w moim mniemaniu „zobaczyć”, o czym myślę.
Walcząc na przemian z depresją i urojeniami, dotrwałem tak do matury i zdałem na studia polonistyczne. Wciąż nie leczony dotrwałem jakoś do ostatniego roku studiów, w trakcie których (jeszcze bez leczenia) na trzecim roku przeżyłem czasowe ustąpienie prawie wszystkich objawów. Niestety, ta poprawa się skończyła i w rok później pojawiały się coraz silniejsze urojenia, tym razem poważne (urojenia owładnięcia). Dlatego zdecydowałem się na pierwszą w życiu wizytę u specjalisty psychiatry, najpierw prywatnie, a następnie w bezpłatnej poradni studenckiej w Krakowie. przez siedem lat trwało spóźnione, momentami dramatyczne leczenie. Pierwsze stawiane przez specjalistów diagnozy szły w kierunku depresyjno-lękowym (także na podstawie testów), dopiero po pierwszej hospitalizacji jesienią 2000 postawiono diagnozę schizofrenii paranoidalnej.
Obecnie jest jak się zdaje coraz lepiej. Kończę doktorat, pracuję, śpiewam w chórze, chodzę na terapię.
Planuję kiedyś wydać książkę o zdrowieniu. Na razie przez jakiś czas poświęcam się całkowicie muzyce.
Ozdrowieniec