Choroby

Artykuły

kinga-c


kinga-c Co atak w szkole - to dodatkowe nerwy, że wzywają karetkę, a później pół dnia zmarnowanego na izbie przyjęć w szpitalu. Nie mam ataków grand-mal więc inni myśleli, że takie moje utraty przytomności są wynikiem stresu, przemęczenia. A mnie dobrze było z tym, że są w błędzie. W pewnym momencie zaczęłam wyczuwać, że moja choroba robi się bardziej tajemnicą poliszynela... wszyscy wiedzą, a nikt nie mówi o tym głośno - no i chyba miałam rację. W końcu sama otwarcie zaczęłam o tym mówić i to nie tak dawno to się stało- jakieś 4 miesiące temu. Nikt, dosłownie nikt się ode mnie nie odwrócił, wszyscy mi pomagają w tych trudniejszych chwilach. Kiedy mam serię ataków i siedzę sama w domu, przychodzą do mnie i siedzą, żebym nie była sama jak się coś zacznie dziać. Na zajęciach jak tylko wstanę z krzesła i wyjdę z sali od razu ktoś za mną wychodzi, bo myślą że może źle się poczułam, a nie chciałam się do tego przyznać. Nie rzadko te moje wyjścia są tylko do toalety ale oni mają spacerek;)
A jeszcze jedno... jak jeszcze nikt nie wiedziała o mojej chorobie a mieliśmy przygotować referat na jakikolwiek temat, chodziło o to żeby nauczyć się przemawiać do większej grupy osób, wybrałam właśnie temat o padaczce i tolerancji. Nie przyznałam się wtedy do choroby, ale po nim zaczęłam mniej się bać ich reakcji jak się dowiedzą co ze mną jest nie tak. Jak im opowiadałam o tym jak ludzie są traktowani to byli zszokowani. Kiedy powiedziałam że wiem o takich doświadczeniach innych bo przygotowując się śledziłam fora prowadząca była zachwycona że w ten sposób zdobyłam tą wiedzę, bo to żmudne zadanie- czytać tyle postów;)
kinga-c