Choroby

Artykuły

Niski Wzrost – bagatelizowany problem


Niski Wzrost – bagatelizowany problem

„ Oliwia urodziła się jako zdrowy dzieciaczek tylko trochę z małą masą urodzeniową, bo 2570 kg i 53 cm długości. Wszystko było dobrze, dobrze się rozwijała i rosła - bilans 2 latka wyszedł dobrze, czterolatka też, ale zaraz po tym zaczęły się schody. Zauważyliśmy że nasza Oliwka zaczęła jakoś odstawać od swoich rówieśników wzrostem, zgłaszaliśmy to pediatrze, ale ona swoje: „Pani jest niska 151,5 cm i mąż też średniego wzrostu 161,5 cm to ona też nie będzie wysoka”. Zbyła nas i nie kazała szukać dziecku chorób.

Oliwia poszła jako 5-cio latek do przedszkola i już była niższa od swoich rówieśników mniej więcej o głowę, znowu zgłosiliśmy się do pediatry celem zrobienia czegoś, ale odzew ten sam co poprzednio. Na bilansie sześciolatka Oliwia już dużo odstawała od towarzystwa w swoim wieku i nagle okazało się że nie mieści się w siatce centylowej! Całkiem jest poniżej normy. Ale pediatra dalej idzie w zaparte, że nic się nie dzieje i nie przekonuje ją to że dziecko w ciągu 2 lat urosło zaledwie 3 cm. Nie chce wystawić skierowania do poradni specjalistycznej, bo ona twierdzi że jest czas i zobaczymy co będzie za rok.
Nie daliśmy się jej jednak tym razem i sami poszliśmy prywatnie do lekarza endokrynologa, który stwierdził jak ją tylko zobaczył, że jest problem i to już duży. Pierwszy pobyt w szpitalu na badaniach potem następny i następny.

Po ok. roku postawiono ostateczną diagnozę somatotropinowa niedoczynność przysadki. Po czterech miesiącach został jej przyznany hormon wzrostu na razie tylko na rok. Przyjmuje go już 6 miesięcy i jest widoczny efekt urosła 5,1 cm dla nas i dla niej jest to bardzo dużo wreszcie mogłam jej zmienić garderobę na nową, bo przez przeszło dwa lata wszystko było na nią dobre. Olinek26

TacyJakJa.pl (TJJ) : Panie Docencie, to historia z naszego forum. Jak może ją Pan skomentować? Dlaczego tak wielu pediatrów rejonowych, tak późno rozpoznaje niedobór wzrostu, albo wcale go nie rozpoznaje? Czy SNP trudniej rozpoznać niż Zespół Turnera czy Prader-Willego ?

Doc. A. Wiśniewski (AW) : Z pewnością brakuje odpowiednich szkoleń doszkalających, przygotowywanych z myślą o lekarzach opiekujących się dziećmi w miejscu zamieszkania. Postęp w naukach medycznych jest tak duży, że dziś nie jesteśmy w stanie śledzić równocześnie kilku dziedzin. Trzeba wybierać, koncentrować się na najważniejszych, najczęściej spotykanych w swojej praktyce chorobach. A zaburzenia wzrastania nie występują aż tak często! Są ważne, ale dla lekarza pediatry przyjmującego każdego dnia dzieci z gorączka, kaszlące, zakatarzone, niestety stanowią tylko drobną cząstkę zadań lekarskich.

Warto zwrócić uwagę na konieczność poświęcenia dość długiego czasu dziecku, u którego pogarsza się tempo wzrastania. A jak już mówiłem za drzwiami tłum dzieci z gorączką, kaszlących!
Dziecko zgłaszające się do pediatry po raz pierwszy z powodu zbyt wolnego wzrastania wymaga co najmniej godziny pracy – trzeba:

  • wykreślić na siatce centylowej linię wzrastania,
  • zmierzyć oboje rodziców, rodzeństwo,
  • odtworzyć przebieg wzrastania i dojrzewania rodziców,
  • zebrać szczegółowe wywiady o chorobach dziecka.
I oczywiście szczegółowo zbadać dziecko po rozebraniu do bielizny – obejrzeć dłonie i stopy, paznokcie, kształt małżowin usznych, ocenić proporcje ciała. I wszystko opisać w dokumentacji, gdyż ta „biurokracja” jest potrzebna, dzięki niej na kolejnej wizycie lekarz lepiej oceni kierunek zmian.

Wobec konieczności poświęcenia wolno rosnącemu dziecku sporego czasu i posiadania dużego doświadczenia w różnicowaniu przyczyn zaburzeń wzrastania, wydaje się, że lepiej w razie jakichkolwiek wątpliwości kierować od razu dziecko do endokrynologa wieku rozwojowego, czyli endokrynologa pediatry. Z punktu widzenia interesu dziecka jest to lepsze rozwiązanie niż zbywanie rodziców formułka o ich niskim wzroście lub czekaniu na skok wzrostowy!

TJJ : Czy pediatrzy są szkoleni z zakresu zaburzeń wzrastania do specjalizacji?

AW: Tak, oczywiście, ale trzeba pamiętać, że polski system specjalizacji wymaga przede wszystkim zdania egzaminu, czyli wykazania się wiedzą podręcznikową nauczaną w czasie kursów przygotowujących do zdania egzaminu. Niby celem specjalizacji jest podnoszenie wiedzy, ale dla specjalizującego się lekarza liczy się tylko zdanie egzaminu. Oblanie egzaminu stawia lekarza w niezręcznej sytuacji. Nikogo wówczas nie obchodzi, że to świetny specjalista. Liczy się tylko uzyskanie odpowiedniej liczby punktów w czasie egzaminu.

Tymczasem medycyna jest sztuką, trzeba praktykować i mieć możliwość wyrobienia sobie „oka i ręki”. A potem pracować według dobrze opracowanych schematów. To jest rola towarzystw lekarskich, które opracowują zalecenia dla diagnozowania poszczególnych chorób.

I tak jeśli mam przed sobą dziecko o wysokości ciała poniżej 3 centyla, to nie powinienem wmawiać rodzicom, że są zbyt niscy, albo, że ich dziecko wyrośnie za parę lat. W takim wypadku od razu powinienem kierować do pediatry endokrynologa. Jeśli mam wątpliwości co do przebiegu wzrastania, to w zależności od wieku dziecka mogę czasami pozostawić je we własnej obserwacji, obserwacji prowadzonej przez lekarza pracującego z dala od klinik w wielkich miastach.

W przypadku najmłodszych dzieci, powiedzmy dzieci do 4 – 5 roku życia, mam trochę czasu na obserwację. Nie kilka lat oczywiście, ale 6, może 9 miesięcy. Wówczas przez te kilka miesięcy mogę bacznie śledzić stan zdrowia i wzrastanie dziecka, i jeśli wzrastanie nie ulegnie poprawie to szybko odesłać do specjalistycznego ośrodka. Jednocześnie, i to chciałbym niezmiernie mocno podkreślić, takie dziecko powinno nadal pozostać pod moją opieką, co oznacza, że specjalista po konsultacji napisze do mnie list lub wyśle e-mail, w którym przekaże wynik konsultacji i zalecenia. Wówczas wszyscy skorzystają, przede wszystkim pacjent, gdyż będzie wiedział, że w razie potrzeby jego doktor jest we wszystko szczegółowo wprowadzony.

To ważne, gdyż poza leczeniem, np. podawaniem hormonu wzrostu w przypadku rozpoznania somatotropinowej niedoczynności przysadki, czyli niedostatecznego wydzielania hormonu wzrostu przez przysadkę, dla dziecka i jego rodziców wielkie znaczenie ma „urządzenie” życia na nowo. Po rozpoznaniu choroby przysadki często trzeba wszystko w życiu pozmieniać – rytm w domu, odrabianie lekcji, udział w zajęciach pozaszkolnych, dietę. Pojawia się wiele pytań, a trudno za każdym razem telefonować do kliniki. Możliwość otrzymania pomocy od „swojego” lekarza, pracującego najbliżej pacjenta jest nieoceniona.

Podobnie z pielęgniarkami – szkolenie w technice mierzenia wysokości ciała i wstępnej ocenie wzrastania pacjenta jest ze wszech miar pożądane. W wielu przypadkach pielęgniarki mają możliwość wczesnego sygnalizowania faktu zbyt wolnego wzrastania dziecka i poprzez zapisanie na wizytę do pediatry nijako zmuszać rodziców do działania. Podobna rolę powinni pełnić nauczyciele wychowawcy klasy i nauczyciele WF, a także trenerzy z zajęć sportowych, nawet jeśli to nauka jazdy konnej. Każdy, kto nie pozostanie obojętny wobec niskorosłości będzie przyjacielem dziecka, pomoże mu! Nie należy bać się, że wtrącamy się w czyjeś życie. Przecież w ten sposób możemy uratować czyjeś życie, poprawić stan zdrowia, dać lepsze szanse na przyszłość!

Podsumowując, potrzebne są szkolenia, stałe przypominanie o znaczeniu monitorowania przebiegu wzrastania i nawyk kierowania do endokrynologów dzieci niskorosłych lub zbyt wolno rosnących.