Choroby

Artykuły

Buka u psychiatry


Buka u psychiatry

Buka – fikcyjne stworzenie, bohater cyklu książek o Muminkach autorstwa Tove Jansson. Podobna do skały szara istota o potężnej posturze i bladych oczach. Buka przemieszcza się po świecie, niejednokrotnie odwiedzając Dolinę Muminków. Przyciąga ją światło i ciepło domu. Pojawiając się w jakimś miejscu, przynosi chłód i zamraża ziemię, na której dłuższy czas stoi. W miejscu, gdzie przebywa bardzo długo, nic już nie wyrośnie.

Buka wzbudza powszechny strach, jednak nie wiadomo, czy naprawdę jest groźna, czy tylko samotna i nieszczęśliwa.

W powieści „Tatuś Muminka i morze” Buka, szukając zapalanej wieczorem lampy, wyrusza za rodziną Muminków na samotną wyspę, płynąc na zamrożonej przez siebie krze. Współczujący jej Muminek codziennie wynosi naftową lampę na brzeg morza i w końcu jego postępowanie zmienia Bukę, która przestaje nieść ze sobą chłód i zimno.

(Na podst. Wikipedii)

„Trudno powiedzieć dlaczego zgodziłem się przyjąć Bukę. Najprawdopodobniej dlatego, że poprosił mnie o to mój syn, Kostek. Buka jest bardzo trudnym pacjentem czy też pacjentką. Nie wiem jakiej jest płci i nie wiem czy ona wie, ale to na razie nie ma znaczenia. Czy Buka potrzebuje lekarza? Wygląda na to, że jest cierpiąca. Nie mówi, ale wydaje się czegoś szukać i nie znajdować. To musi być dla niej nieprzyjemne. Czyli pomoc lekarska jest chyba uzasadniona. Nie chciałbym się narzucać. Psychiatra nie powinien się narzucać. Buka nic nie mówi. Ale nie wydaje się, żeby nie umiała mówić. Nie w tym rzecz. Buka raczej „nie chce/ nie może się komunikować”, bo przecież nie próbuje niczego pokazywać rękoma, nie porusza ustami, nie robi napisów na śniegu. A może robi? Buka zamraża miejsca w których siedzi, ale wtedy kiedy Muminek wynosił jej lampę Buka przestała/ przestał zamrażać. Czyli Buka nie musi zamrażać, Buka zamraża, bo chce zamrażać. Czyli przez zamrażanie komunikuje się. Chce coś powiedzieć.
Co można powiedzieć przez zamrażanie? To jest trudny środek wyrazu. Poza tym zamrażanie jest zero jedynkowe. Można zamrażać, albo nie zamrażać. Jednak z drugiej strony zamrażanie może być symboliczne i wtedy ma w sobie o wiele więcej treści. To nie jest po prostu tak-nie, jak w klasycznym zespole zamknięcia (lock-in syndrome) – to jest jakaś dłuższa opowieść. Buka odchodzi, a przecież nie musi. Wszyscy (jacy wszyscy?) się jej boją, ale przecież nikt jej nie wygania. Więc odchodzi, bo chce odejść. Albo nie znajduje tego, czego szuka, albo nie chce przeszkadzać, albo jedno i drugie.

Rozpoznanie różnicowe: Więcej na razie (?) nie wyciągnę z Buki, czas na różnicowanie. Czy Buka jest chora psychicznie? Nie wiem. Czy Buka jest zdrowa psychicznie? Nie sądzę. W tej sytuacji ostrożnie będzie zaryzykować „zaburzenie czynności psychicznych”. Gdybym miał przyjąć Bukę do szpitala bez zgody, a chyba tylko takie przyjęcie wchodzi w grę to raczej z artykułu 24 Ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego z roku 1994 z późniejszymi zmianami – czyli obserwacja do 10 dni. A może artykuł 22 ust. 2, bo Buka zgody wyrazić nie może?

Jeśli ma psychozę to nie jest to schizofrenia. Buka jest konsekwentna, zwarta, podąża za innymi, szuka kontaktu – to raczej wyklucza schizofrenię. Zachowanie Buki nie wskazuje zresztą na przeżywanie objawów wytwórczych.

Depresja? O wiele bardziej prawdopodobne. Trudność nawiązania emocjonalnego kontaktu daje efekt zamrażania. Kontakt z chorymi na depresję często wywołuje poczucie rozładowania własnych akumulatorów. Poszukiwaniu pomocy towarzyszy wielka trudność w skorzystaniu z niej. Mówić jest trudno. Światło (lampa Muminka!) przynajmniej trochę pomaga.
Jeśli Buka nie ma psychozy to może ma nerwicę. Ja osobiście mocno wątpię, ale pogłębiony wywiad z krewnymi bardzo by pomógł. A jeśli krewni Buki, co bardzo możliwe, to też Buki? Będzie trudno. Więc nerwica chyba nie, ale bez pewności. Wchodzą jeszcze w grę zaburzenia osobowości, ale to raczej odpada. Buka zachowuje się w sposób bardzo zwarty, jednolity, niezmienny, wręcz nudny. Nie robi też zasadniczo nic złego. Z pewnością odpada w tej sytuacji osobowość borderline (z pogranicza) oraz klasyczna osobowość antysocjalna. Jednak osobowość unikającą trudno będzie wykluczyć.
Rozpoznanie nie jest jasne i nie ma wystarczających przesłanek, żeby na którąś możliwość postawić. W tej sytuacji, kierując się jako dodatkową pomocą intuicją psychiatryczną, podejrzewałbym raczej depresję.

Postępowanie: psychoterapia w obecnym stanie rzeczy nie wchodzi w grę, ponieważ komunikacja z Buką jest zbyt słaba. Samo zamrażanie kozetki podczas sesji może nie być wystarczające. Zostają leki przeciwdepresyjne. Elektrowstrząsy odłożyłbym ewentualnie na później – przypuszczalnie ich wykonanie wymagałoby zgody sądu. Spodziewam się, że po kuracji lekiem przeciwdepresyjnym Buka przemówi i coś się wyjaśni. Wtedy napiszę następne doniesienie. Myślę, że przypadek Buki powinien być omawiany choćby na egzaminie specjalizacyjnym z psychiatrii.
A jeśli Buka jest zdrowa? Jeśli ona taka po prostu jest? A, to już nic nie poradzę, niech idzie do innego lekarza. „

Dr Łukasz Święcicki, felieton z pisma „Kontakt” za zgodą redakcji