Choroby

Artykuły

Efekt torowania w depresji


Efekt torowania w depresji

TacyJakJa.pl (TJJ): Panie Profesorze, w wielu swoich wykładach na temat depresji wspomina Pan o tym, że dane epidemiologiczne dotyczące występowania depresji mają szerokie widełki: jedne źródła podają, że zachorowalność na depresję wynosi 5%, drugie, że 25%...

Profesor Łukasz Święcicki (Ł.Ś.): Dzieje się tak dlatego, że liczeni są różni ludzie. Depresja jest rzeczywiście chorobą biologiczną, ale to tak naprawdę nie jest jedna choroba, tylko jest zespół objawów, które mogą występować w różnych chorobach. Jest coś takiego jak choroba afektywna jednobiegunowa, choroba afektywna dwubiegunowa i w tych chorobach występuje element, który nazywa się „fazą depresyjną”. Jeżeli liczymy depresję z tego głównego nurtu, czyli w przebiegu chorób afektywnych, to można się spodziewać występowania na poziomie właśnie ok. 5%. Jeżeli liczymy różne reaktywne stany depresyjne, depresje poporodowe, różnego rodzaju kryzysy psychiczne występujące w różnych trudnych sytuacjach życiowych, to wtedy może być 25%.

TJJ: Czy ta druga grupa to jednorazowe epizody depresyjne w życiu?

Ł.Ś. : Niekoniecznie. Mogą być to jednorazowe kryzysy psychiczne, które człowiek przepracuje i nigdy nie powrócą. Ale też może być to początek trwałej zmiany w psychice człowieka, kiedy na pewne predyspozycje biologiczne nałożą się jakieś czynniki wywołujące: jakieś traumatyczne wydarzenie w okresie dzieciństwa, niepowodzenie we wczesnym okresie życia, w szkole, w związkach międzyludzkich, w pracy, bardzo często bywa to depresja poporodowa. Pierwsze 2-3 incydenty depresji związane są zazwyczaj z takim czynnikiem wywołującym. Później najczęściej mamy do czynienia z czymś, co nazywa się efektem torującym. W mózgu powstają powiązania neuronalne, sieci neuronalne, które „reagują depresją” automatycznie na wszystkie sytuacje stresowe w przyszłości. Oznacza to, że kolejne depresje występują na skutek bardzo błahej sytuacji, jakiegoś drobnego niepowodzenia, czyjegoś krzywego spojrzenia. A potem od pewnego momentu automat ten zaczyna w ogóle działać sam, i już żadne czynniki wywołujące nie są potrzebne - nic się w życiu człowieka nie dzieje złego, a mechanizm depresyjny się uruchamia. Uruchamia się w sposób automatyczny i te depresje wcale nie są lżejsze niż początkowe, a nawet na ogół są cięższe.

TJJ: Czy jest zatem jakaś możliwość, żeby zapobiec efektowi torowania? Jeśli widzę, że reaguję nieadekwatnie depresyjnie na różne sytuacje czy mogę coś zrobić, żeby zapobiec utrwaleniu się takiej automatycznej reakcji?

Ł.Ś. : Oczywiście, że najlepiej byłoby unikać stresujących wydarzeń. W praktyce nie jest to w pełni możliwe, ale do pewnego stopnia można ograniczyć zakres stresów życiowych. Czasem pole manewru jest większe, a czasem mniejsze. Mam pacjentkę, która bardzo dobrze płatną i bardzo stresującą pracę dyrektora finansowego wielkiej korporacji zamieniła na życie ubogiego historyka sztuki. Na przebieg jej choroby afektywnej wpłynęło to wyraźnie korzystnie, ale nie wiadomo czy strona materialna jej życia wytrzyma taką zmianę. I zwykle to są tego rodzaju wybory. Być może często niewiele możemy zrobić, ale wydaje mi się, że warto mieć świadomość, że takie wybory mają znaczenie, realnie wpływają na przebieg choroby. Oczywiście unikanie wydarzeń stresujących to tylko jeden możliwy kierunek działania i to kierunek mniej obiecujący, ponieważ świat ma dla nas tak dużo niespodzianek, ze uniknięcie wszystkich z pewnością nie jest możliwe. Bardziej praktyczne wydaje się wiec opanowanie umiejętności lepszego reagowania na zagrożenia. Umiejętności takie można nabyć np. podczas dobrze przeprowadzonej psychoterapii poznawczej. Chodzi o to, aby nauczyć się odróżniania ważnych i nieważnych źródeł stresu, aby umieć dobrze odróżniać sytuacje w których możemy i powinniśmy coś zrobić, od sytuacji, na które nie mamy żadnego wpływu itd. Zwiększenie umiejętności w tym zakresie jest możliwe w zasadzie dla każdego, kto naprawdę spróbuje. Z pewnością nie rozwiąże to w pełni problemu torowania depresji, ale może zmniejszyć zakres zjawiska.

TJJ: Czy efekty psychoterapii mierzy się jedynie oceną kliniczną stanu pacjenta? Czy – mając obecnie tak nowoczesną diagnostyką obrazową - można też zobaczyć jakieś zmiany w funkcjonowaniu mózgu?

Ł.Ś. : Oczywiście, że można. Przeprowadzono sporo badań m.in. z użyciem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) czy pozytronowej tomografii emisyjnej (PET) – wyniki są jednoznaczne, skuteczna psychoterapia powoduje zmiany w pracy mózgu analogiczne do tych, jakie wywołują skutecznie działające leki. Trudno się chyba temu dziwić, w końcu ostateczny mechanizm działania powinien być w przypadku każdej skutecznej metody taki sam – chodzi mi o ostateczny etap procesu, który można by skrótowo nazwać mechanizmem działania.

Opracowanie: Profesor Łukasz Święcicki dla TacyJakJa.pl